Aleksandrs Samoilovs i Janis Smedins ze złotymi medalami Grand Slam Olsztyn

KPS_3620 Custom - Kopia

Wszystko, co dobre, szybko się kończy. Nie inaczej jest z turniejem FIVB Beach Volleyball World Tour Warmia Mazury Grand Slam Olsztyn 2016. Niedziela zakończyła zmagania w tegorocznych rozgrywkach, a ostatnie spotkania zapewniły ogrom emocji oraz siatkówki na najwyższym światowym poziomie. Na sam koniec na podium stanęły dwie brazylijskie pary, ale to Łotysze Aleksandrs Samoilovs i Janis Smedins zgarnęli medale najcenniejszego kruszcu.

Do południa rozegrano mecze półfinałowe. Kibice, którzy przybyli na kort centralny Grand Slamu z pewnością byli nimi usatysfakcjonowani. Walczące o finał pary zapewniły najwyższy poziom rywalizacji, a obie pary zaprezentowały wiele znakomitych zagrań. Najbardziej zacięte było spotkanie Brazylijczyków – Alison/Bruno Schmidt z amerykańską dwójką Gibb/Patterson. Dobrze znani w Polsce siatkarze plażowi zwłaszcza w tie-breaku dali siatkarski popis, grając długo na przewagi. Gracze z USA mieli już piłki meczowe, nie wykorzystali ich, a sytuacja w ostatnich akcjach co rusz się zmieniała. Sprawy w swoje ręce wziął Alison, który skutecznym blokiem zakończył cały mecz.

W spotkaniu o brązowe medale pierwszy set rozegrany został pod dyktando bloku Saymona. To punkty zdobyte przez niego tym elementem budowały przewagę. Następnie inicjatywę przejęli Amerykanie. Obie pary grały przy najwyższym skupieniu, a akcje były niezwykle zacięte. Mimo to lepsza precyzja Gibba i Patersona pomogła im wygrać i doprowadzić do tie-breaka. W nim powoli swój rytm gry narzucali siatkarze z Ameryki Południowej i to do nich też należała końcówka. Po świetnym finiszu Gato/Saymon mogli cieszyć się z wywalczenia brązowych medali. - Przebrnęliśmy przez kwalifikacje i udało nam się dotrzeć aż tutaj.  Rano mieliśmy ciężki mecz z Łotyszami, ale w tym ostatnim oboje zagraliśmy dobrze.  Atmosfera, zarówno na boisku jak i poza nim była niesamowita. Jest bardzo gorąco, ale świetnie się gra w Polsce. Doping publiczności na pewno pomógł nam w walce w tym spotkaniu – podsumował szczęśliwy Saymon Barbosa Santos.

Finał od początku dużo lepiej układał się brazylijskiej dwójce – Alison/Bruno Schmidt. Skuteczny blok oraz wiele podbitych piłek, zamienionych w kontrze na punkty dało jej znaczną nadwyżkę (12:7). Po okresie słabszej gry w ataku łotewski duet zaczął skutecznie działać w bloku, świetnie grając na zagrywce. W mgnieniu oka z prowadzenia Brazylijczyków nie zostało nic, a Łotysze wyszli na prowadzenie 18:16. W kolejnych akcjach poszli za ciosem i triumfowali w secie. Otwarcie kolejnej odsłony należało do pary z Łotwy, z kolei Alison i Bruno Schmidt zupełnie nie mogli odnaleźć się na boisku. Łotysze punktowali raz za razem i po bloku Smedinsa prowadzili 8:2. Brazylijczycy nie radzili sobie zupełnie na boisku i ciężko było im skończyć akcję. Ich rywale z kolei powiększali przewagę (13:5). Choć w połowie seta brazylijska dwójka zaczęła odzyskiwać nadzieję na wyrównanie, to jednak trzy odrobione punkty nie zagroziły kroczącym po wygraną Łotyszom. Atak Smedinsa zakończył całą rywalizację. - To dla nas bardzo ważne zwycięstwo, po porażce w Szwajcarii. Poczuliśmy, że możemy pokonać Brazylijczyków i tak też się stało. Poza tym publiczność też była niesamowita. Dzisiaj każdy z widzów był z nami do końca, co nas usatysfakcjonowało. Żadna z polskich drużyn nie awansowała do półfinału, a kibice z naszego kraju zostali tutaj z nami i nas wspierali – powiedział po odebraniu złotego medalu Aleksandrs Samoilovs. - Na początku pierwszego seta nie graliśmy dobrze w defensywie. W drugiej partii Alison był już lekko zmęczony, co pozwoliło  nam ją poprawić. Tutejsza pogoda jest świetna, lubimy grać w takich warunkach. Możemy zaprezentować naszą najlepszą grę jak dzisiaj – dodał.