Dzień drugi: wystartował żeński turniej główny. W turnieju męskim znamy komplet drużyn

KPS_1305 - długie

Środa w zawodach FIVB Beach Volleyball World Tour Warmia Mazury Grand Slam Olsztyn 2016 stała głównie pod znakiem rozgrywek siatkarek, ponieważ rozpoczął się turniej główny. Polskim drużynom przewodziły Monika Brzostek i Kinga Kołosińska, które wygrały dwa swoje spotkania. Pozostałe krajowe pary nie miały tyle szczęścia i zapisały na swoim koncie porażki. Ponadto rozegrano także kwalifikacje do turnieju głównego mężczyzn, ale żadna z polskich par nie zakończyła ich sukcesem, odpadając w pierwszej rundzie.

Dużo radości przybyłym na stadion główny kibicom sprawiły polskie olimpijki – Monika Brzostek i Kinga Kołosińska. To na tę parę najbardziej liczą fani siatkówki plażowej w Polsce i licznie dopingują w olsztyńskim turnieju. Długo nie wiadomo było, czy reprezentantki Polski przystąpią do rywalizacji, bowiem od dłuższego czasu problemy z kręgosłupem ma blokująca polskiego duetu. Kinga Kołosińska zdołała jednak dojść do pełnej sprawności i gra w Olsztynie  z dobrym skutkiem. W pierwszym meczu Polki łatwo poradziły sobie z łotewskim duetem Lece/Ozolina, a w drugim – mimo początkowych problemów – pokonały w tie-breaku Kanadyjki Humana-Paredes/Pischke. - Myślę, że od początku straciłyśmy kilka punktów i ciężko było później wrócić do gry. Kanadyjki,  grając z przewagą, czuły się bardziej swobodniej i wszystko im wychodziło – podsumowała pierwszego seta w drugim meczu Monika Brzostek. - Myślę, że w drugim secie lepiej zagrałyśmy zagrywką. W trzecim Monika miała dużo asów i dziewczyny miały problem z przyjęciem, nie mogły skończyć piłki. Bardzo się cieszymy z takiego obrotu sprawy – dodała Kinga Kołosińska.

Pozostałe polskie dwójki kobiece nie miały już tyle szczęścia, ale trzeba też przyznać, że mierzyły się z naprawdę ciężkimi przeciwniczkami. Jagoda Gruszczyńska i Dorota Strąg w drugim spotkaniu po drugiej stronie siatki miały mistrzynie Europy – duet Ludwig/Walkenhorst, natomiast Martyna Wardak i Katarzyna Kociołek mierzyły się z pierwszymi w zamkniętym już rankingu olimpijskim Brazylijkami Larissa/Talita. W obu tych spotkaniach rywalki nie dały polskim teamom większych szans. - Gra na takim poziomie, z takimi zespołami uczy i staramy się wyciągać z tych spotkań wnioski. Super, że mamy okazje grać w tego typu turniejach, bo to większe szanse na ogranie się – powiedziała po meczu ze złotymi medalistkami Starego Kontynentu, Jagoda Gruszczyńska.

W pierwszym dniu turnieju głównego siatkarek większość meczów kończyła się w minimalnej liczbie setów – na 24 spotkania rozegrano tylko pięć tie-breaków. Sporą niespodziankę sprawiły Czeszki Dubovcova/Nestarcova, które w dwóch bardzo zaciętych setach pokonały faworytki tego spotkania – brazylijską dwójkę Juliana/Lima. Duety z Ameryki Południowej grały dziś różnie, a w wyrównanym, aczkolwiek dwusetowym starciu, starciu Brazylijki Duda/Elize Maia uległy Holenderkom Braakman/Sinnema. Ciekawe spotkanie rozegrały też grupowe rywalki Kołosińskiej i Brzostek. Niemki Laboureur/Sude, z którymi biało-czerwone zmierzą się w czwartek, pokonały w trzech setach parę Humana-Paredes/Pischke. W meczu nie brakowało długich wymian i ofiarnej gry w obronie obu duetów.

Trochę w cieniu siatkarek rywalizowali zawodnicy, którzy w kwalifikacjach walczyli o awans do turnieju głównego FIVB Beach Volleyball World Tour Warmia Mazury Grand Slam Olsztyn 2016. Dwie polskie pary nie odniosły w nich sukcesu i odpadły w pierwszej rundzie. Zarówno para Maciej Kałuża i Martin Chiniewicz, jak i duet Adam Parcej i Bartłomiej Dzikowicz debiutowała w tej rangi turnieju i było widać to na początku ich spotkań. Kiedy jednak Polacy oswoili się z atmosferą turnieju prezentowali się dużo lepiej. Zwłaszcza team Parcej/Dzikowicz pokazał się z bardzo dobrej strony i zakończył pojedynek z Austriakami Winter/Petutschtschnig dopiero w tie-breaku, a przegrał go jedynie detalami. – Jestem zadowolony z tego występu, bo od lat moim marzeniem było zagrać w World Tourze. Wiadomo, że chcieliśmy grać dalej w turnieju, ale pomimo porażki mamy powody do zadowolenia. Wysoki wynik w tie-braku odzwierciedla poziom tego spotkania. Niedosyt na pewno pozostał, bo chcielibyśmy grać dalej – powiedział po meczu Bartłomiej Dzikowicz.

Do main draw z kwalifikacji awansowało osiem par, m.in. uwielbiany w Polsce Ricardo, grający obecnie w parze z Andre. Brazylijczycy wcale jednak nie mieli łatwego zadania i musieli naprawdę postarać się by pokonać Austriaków. W meczu drugiej rundy spotkały się dwie pary, które wyeliminowały z zawodów polskie duety. W tej rywalizacji lepsi okazali się Winter/Petutschnig. Przy głośnym dopingu swoich licznie przybyłych kibiców do jutrzejszych starć awansowali też Łotysze Finsters/Tock. Do turnieju głównego dostali się też niespodziewanie Izraelczycy – Faiga/Hilman, którzy pokonali doświadczonych Czechów Dumek/Kubala. Stawkę awansujących dwójek uzupełniła jeszcze jedna para brazylijska i dwie hiszpańskie.